wlasnosc
      

   

22.05.2018.
Psychiatria Wojskowa

W dniu 2 stycznia I996r. zmarł płk.prof.Zdzisław Rydzyński Naczelny Psychiatra LWP główny pozwany w sprawie prowadzonej przez II Wydział Cywilny SW w Łodzi, sygn. akt: II C 1815/94. W listopadzie 1990 r. w toku trwającego postępowania przed Sądem Rejonowym w Łodzi II Wydział Cywilny b. Szef WSW w Łodzi płk mgr Jerzy Wiluś zniszczył materiały archiwalne wnioskowane jako dowód w sprawie dot. Płk prof .Zdzisława Rydzyńskiego wel pseud. "Szczerbiec"

O ile pierwsze z tych zdarzeń skłania do umorzenia sprawy w części dot. pozwanego Zdzisława Rydzyńskiego, o tyle drugie rodzi potrzebę utrwalenia istotnych faktów z życia Naczelnego Psychiatry LWP, pozostających w ścisłym związku z powstaniem i rozwojem psychiatrii wojskowej. Jako jedna z nielicznych osób znająca zawartość zniszczonych materiałów krypt. "Szczerbiec” poczuwam się do obowiązku ujawnienia tych danych w materiale sądowym. Jak wynika z informacji znajdujących się w materiale archiwalnym krypt. "Szczerbiec” związek Zdzisława Rydzyńskiego z psychiatrią wojskową poprzedził inny związek, a raczej kolejne związki z różnymi organizacjami o charakterze tajnym. Na początku w okresie okupacji był nim udział w Związku Walki zbrojnej w Głownie. Prawdopodobnie wtedy doszło do zdarzenia, które odcisnęło się piętnem na całym jego życiu. Rydzyński jako jedyny przetrwał okupację ze zlikwidowanej w Głownie przez Niemców młodzieżowej siatki ZWZ.

Kobieta o nazwisku Parelon, która rozpoznała w nim po wojnie zdrajcę zginęła w podejrzanych okolicznościach, bezpodstawnie nacechowana mianem konfidenta Gestapo. Wiadomo, że Rydzyński w 1950 r. zaciągnął się do wojska, z którego w 1956 r. został w ramach redukcji zwolniony. Po wyjściu z wojska umożliwiono mu wyjazd za granicę. Wyjechał do Monachium, gdzie w Ambasadzie USA zdawał bez powodzenia egzamin o zagraniczne stypendium. W trakcie tego pobytu realizował zadania operacyjne Służby Bezpieczeństwa min. nawiązał kontakt z osobami pracującymi w Radiu Wolna Europa. W materiale archiwalnym krypt. "Szczerbiec” brakowało danych z okresu działalności Rydzyńskiego bezpośrednio po wojnie. Należy domniemywać, że Rydzyński z Urzędem Bezpieczeństwa związał się zaraz po wojnie. Prawdopodobnie podstawą współpracy z tą organizacją stanowiła jego okupacyjna przeszłość - stosunek do ZWZ.

Metodę tą bardzo często stosował Urząd Bezpieczeństwa werbując na zasadzie zależności ludzi, którzy w trakcie wojny współpracowali z Niemcami. Brak danych o Rydzyńskim z tego okresu tłumaczy fakt, iż Rosjanie wycofując się „oficjalnie" w I956r. z Polski zniszczyli lub zabrali wszystkie materiały operacyjne UB, gdzie trzon kierownictwa stanowili ich ludzie. Rydzyński wbrew pierwotnemu zamiarowi nie zostaje za granicą, powraca do kraju, co charakterystyczne wciela się ponownie do wojska. W tym czasie Służba Bezpieczeństwa przy jego aktywnym wykorzystaniu rozpoznaje rodzinę Kabatów z Głowna. Nie można wykluczyć, iż Rydzyński będąc za granicą podjął współpracę na dwa fronty. W przyszłości jednak nikt się tym nie interesował ponieważ Rydzyński okazał się wyjątkowo przydatny w kraju w ramach reorganizowanego LWP. Niebawem dzięki swym tajnym dokonaniom i zdobytym kontaktom Rydzyński przerósł swoich nieoficjalnych chlebodawców dla których stał się człowiekiem poza wszelkim podejrzeniem, a de facto funkcjonującym poza i ponad prawem. Nim jednak do tego doszło w związku z powrotem do wojska w 1960 r Rydzyński został przewerbowany ze Służby Bezpieczeństwa w struktury Wojskowej Służby Wewnętrznej. Ze strony WSW oficerem werbującym, a następnie prowadzącym był b. oficer Informacji Wojskowej, żyjący do dzisiaj mjr Franciszek Urbański.

Rydzyński przyjął pseudonim "Szczerbiec" i od tego czasu tym pseudonimem podpisywać będzie sporządzane przez siebie własnoręcznie pisane meldunki oraz pokwitowania za pobrane wynagrodzenie. Ponowne wstąpienie do wojska, współpraca ze służbami specjalnymi sprawiły, iż Rydzyński z roli drugoplanowego lekarza psychiatry w klinice wojskowej w niedługim czasie dochodzi do stanowisk kierowniczych, odsuwając od tej roli pracowników cywilnych. Rydzyński zostaje zauważony i zyskuje poparcie osób z Kierownictwa MON, kt6rzy widzą w nim, zgodnie ze wzorami radzieckimi, nowy skuteczny środek na oddziaływanie na krnąbrnych i nieposłusznych podwładnych.

W tym czasie stosowane w latach 50-tych metody fizycznego niszczenia wrogów wewnętrznych nie wchodziły w rachubę. Założony na początku lat 60-tych skromniutki dział psychiatrii wojskowej z czasem pod kierownictwem Rydzyńskiego rozrasta się w prawdziwe imperium, by w swej kulminacyjnej fazie osiągnąć na wzór radziecki miano Instytutu Higieny Psychicznej, a sam Rydzyński status i tytuł Naczelnego Psychiatry LWP. Rydzyński mając poparcie służb specjalnych jako jeden z nielicznych będąc wojskowym w latach 60-tych i dalej, ma możliwość częstych wyjazdów do krajów kapitalistycznych. Niewątpliwie kontakty z naukowcami z Zachodu nobilitują go na arenie kraju i w środowisku Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, w ten sposób buduje swój prestiż. W trakcie zagranicznych wyjazdów realizuje zlecone mu zadania przez tajne służby, z których po powrocie sporządza meldunki podpisywane pseudonimem "Szczerbiec". Retrospektywnie należy stwierdzić, iż meldunki i zadanie realizowane przez Rydzyńskiego za granicą nie miały większej wartości operacyjnej. Wynikało to po części ze stanu wrogości pomiędzy nim, a oficerem prowadzącym (Rydzyński górował nad nim własną inteligencją, czego tamten. nie potrafił zaakceptować) po części zaś z roli jaką miał do odegrania, w kraju, w wojsku jako Naczelny Psychiatra LWP. Kierownictwo MON bardzo szybko zauważyło jego nieograniczone możliwości na tym polu i doceniło otwierając przed nim kolejne szczeble kariery naukowej i wojskowej.

Do Rydzyńskiego trafiali jako pacjenci wysocy dostojnicy wojska, pracownicy służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości z różnych względów nie pasujący do obowiązującego w danej chwili systemu w totalitarnym państwie Sądząc, iż mają do czynienia z lekarzem powierzali mu swoje tajemnice, dzielili się problemami. De facto mieli do czynienia z bezwzględnym, przebiegłym i cynicznym człowiekiem, ściśle powiązanym ze służbami specjalnymi i Kierownictwem MON. Rydzyński na zlecenie, niekiedy telefoniczne stawiał diagnozy eliminujące niewygodnych żołnierzy z armii, również z prowadzonych postępowań karnych. W większości rozpoznania te szły w dwóch kierunkach: encefalopatii i zaburzeń osobowości.

O tajnych diagnozach postawionych przez Rydzyńskiego pacjenci kliniki dowiadywali się pośrednio od przełożonych i z kadr. Żadne środki odwołania się od decyzji Rydzyńskiego do końca jego kariery tj. 1991 r. nie wchodziły w rachubę. "Niezawisłe" Wojskowe Komisje Lekarskie nigdy nie podjęły decyzji sprzecznej z wolą Rydzyńskiego argumentując to faktem, że wydał ją Naczelny Psychiatra LWP.

Nie istniała jakakolwiek instancyjność zaskarżeń decyzji orzeczniczych Naczelnego Psychiatry LWP. Doprowadzono do absurdu - odwołania od decyzji Rydzyńskiego rozpoznawał sam Rydzyński. Sytuacja ta trwała do 1991 r.  Tym, którzy nie akceptowali i kwestionowali rozpoznania odwołując się do Wojskowych Komisji Lekarskich, KC PZPR, prokuratury i sądu Rydzyńskl stawiał dalej idące rozpoznanie, a mianowicie paranoi o cechach pieniactwa. W sytuacjach konfliktowych Rydzyński nie wahał się dla osiągnięcia osobistych korzyści, podstępnie poddać pacjenta działaniu leków psychotropowych, powodujących dezintegrację osobowości oraz wywołujących przykre odczucia somatyczne.

Próby działania tych leków Rydzyński podejmował nie bacząc na cokolwiek, również na wiek pacjenta. Znana jest sprawa stosowania przez Rydzyńskiego środków psychotropowych wobec dzieci. Lekarz b. pracownik Instytutu Higieny Psychicznej psychiatra Lech Wiercioch który się temu przeciwstawił najpierw został zwolniony przez Rydzyńskiego z pracy, a następnie przez niego publicznie pomówiony. Rydzyńskiemu tak jak to było z kobietą o nazwisku Parelon. nigdy nie wystarczało pokonanie przeciwnika, on po prostu musiał go zniszczyć.

W tym miejscu należy stwierdzić, iż z ogólnej liczby poszkodowanych jedynie znikoma część się odwoływała. Większość sparaliżowana strachem przed utratą renty lub emerytury oraz innymi konsekwencjami służbowymi czy też karnymi, pokornie milczała. Przez długie lata bezkarnej działalności orzeczenia wydane prze Rydzyńskiego w pierwszej i zarazem ostatniej instancji miały większą moc niż prawomocne wyroki sądowe. Pozbawiały indywidualne osoby pracy, wolności i godności osobistej. Znana są przypadki wywołania tą drogą chorób u osób całkowicie zdrowych.

Władza jaką osiągnął Rydzyński była niepodzielna, z nikim się nią nie dzielił. Wynikała z tajnych związków ze służbami mi specjalnymi oraz tajnej roli jaką odgrywał w mafijnym systemie wojska. Nikogo z podwładnych nie dopuszczał do swoich tajemnic. Jakąkolwiek nielojalność bezwzględnie niszczył. Wypracował uniwersalne metody i techniki psycho i socjotechnicznego manipulowania ludźmi niszczenia ich woli. pozbawiania godności i zdrowia. Pomimo ograniczonego zaufania do podwładnych i patologicznej podejrzliwości Rydzyński prawdopodobnie dla samo asekuracji i zabezpieczenia przyszłości zawierzył jednak jednej osobie, a mianowicie swojemu podwładnemu płk prof. Wojciechowl Gruszczyńskiemu. Dopuścił go do najtajniejszych spraw tj. stawiania diagnoz na zlecenie. Wcześniej jednak doprowadził do sytuacji, ażeby jego pupil wtopił się w rządzące WAM w Łodzi elity polityczne, dzięki czemu ten został sekretarzem PZPR w WAM w Łodzi, był również delegatem WAM na ostatni Zjazd PZPR w 1990 r.

Na kontrolowaną przez siebie karierę Gruszczyńskiego Naczelny psychiatra LWP nie przystał z początku ich znajomości. Zdecydował się na nią dopiero wówczas. gdy wbrew obietnicom swoich popleczników z Warszawy i tajnych służb nie został mianowany Komendantem WAM w Łodzi.

Jak długo ten zdegenerowany i nieodwracalnie skorumpowany układ obwiązywał można sobie wyobrazić biorąc pod uwagę fakt. iż płk prof. Gruszczyński jeszcze w  1989 r. wyuczoną przez swojego protektora metodą zwolnił z wojska na zlecenie Szefa Służby Zdrowia WP gen. dr. Andrzeja Kaliwoszki, a de facto WSW mjr J. D. / dane osobowe usunięto na żądanie zainteresowanego /. Wymieniony został zwolniony z wojska na zaburzenia osobowości w kierunku homoseksualizmu, a faktycznie za udział w Kościele Baptystów. Wcześniej na zlecenie gen. dr. Kaliwoszki, a de facto także WSW z armii zwolniony został ppłk. Andrzej Sikorski. Wymieniony miał to nieszczęście, iż jego brat był księdzem w jednej z parafii w Warszawie i wygłaszał niewłaściwe zdaniem władzy kazania. Ppłk Sikorski odmówił współpracy z WSW w kierunku zneutralizowania brata. Paradoksem w tym wszystkim jest fakt. iż gen. dr Kaliwoszka po zmianie ekipy rządzącej w Polsce jako pierwszy z żołnierzy niósł baldachim nad Prymasem w pielgrzymce na Jasną Górę. Gen. dr. Kaliwoszka jest do dzisiaj Szefem Służby Zdrowia WP.

Szczyt władzy Rydzyńskiego przypada na lata 70/80. Właśnie wtedy jakoby w oznakę największego zaufania ówczesny Premier Piotr Jaroszewicz zleca mu leczenie syna Andrzeja. Wkrótce do niego dołącza Jaruzelski minister obrony narodowej PRL, który z kolei powierza jego opiece córkę Monikę. Wysoko postawieni pacjenci nobilitują Rydzyńskiego, z czym nie kryje się przed otoczeniem, a nawet  celowo okazuje. Osiągnięta przez niego pozycja społeczna stawia go w sytuacji bezkarności, a kierowany przez niego Instytut w sytuacji uprzywilejowanej. W całej jego karierze żadna skarga składana na niego w Prokuraturze Wojskowej nie wyszła poza stadium początkowe tj. czynności sprawdzających, nie doczekała się wszczęcia postępowania karnego. Naczelny Prokurator Wojskowy, zgodnie z ustawą podporządkowany ministrowi obrony narodowej miał i w dalszym ciągu ma związane ręce. Niezawisłość i suwerenność decyzji Prokuratury Wojskowej była i pozostała fikcją.

Taką samą fikcją jaką były prawdopodobnie i jeszcze jakiś czas będą prowadzone przez nią niektóre śledztwa w tzw. "sprawie”. W postępowaniu i działalności płk. prof. Rydzyńskiego i jego następcy płk prof. Gruszczyńsklego szczególną rolę odgrywała tajemnica zarówno wojskowa jak i lekarska. Stanowiła ona parawan dla prowadzenia przez nich bezprawnych, nieetycznych poczynań, przeróżnych niedozwolonych eksperymentów i zabiegów na pacjentach. W razie zaistnienia takiej sytuacji ujawniana była instrumentalnie, publicznie na własny niechlubny użytek w celach oszczerczych, dyskredytacji danej osoby. W kontaktach z otoczeniem nie można nie przyznać Rydzyńskiemu pewnej dozy dobroduszności.

Rydzyński chętnie pomagał ludziom z którymi w przyszłości wiązał własne plany. Niemniej, w sytuacjach dla siebie kryzysowych bezwzględnie wykorzystywał te układy. Płk prof. Zdzisław Rydzyński zwolniony został z wojska w  199I r. jakiś czas po ukazaniu się w prasie publikacji na temat wykorzystywana psychiatrii wojskowej dla celów pozamedycznych.

Zadziałały mafijne reguły systemu, które nakazują pozbywać się jako niewygodnych świadków ludzi dwóch kategorii: albo zbyt uczciwych. albo publicznie skompromitowanych. Szczegółowy opis życia i kariery Rydzyńskiego nie będzie łatwy dla kogoś kto by w przyszłości podjął się tego tematu. Trzeba stwierdzić, iż był on zdolnym i inteligentnym człowiekiem, współtwórcą polskiej psychiatrii wojskowej. Jednocześnie z własnej i jednoznacznie złej woli był ważnym trybem w mafijnym systemie funkcjonowania Sił Zbrojnych PRL.

Niezależnie od tego kim był Naczelny Psychiatra LWP u jego boku, lecz nie pod jego skrzydłami (paranoicznie niszczył niezależnych naukowców widząc w nich przyszłych konkurentów) wyrosło nowe pokolenie psychiatrów wojskowych, wśród których znajduje się naprawdę wielu wspaniałych lekarzy. Niestety nie można do nich zaliczyć płk. prof. Gruszczyńskiego, który jak dotąd nie doczekał się przygotowywanej dla niego schedy po swoim pryncypale w postaci stanowiska Naczelnego Psychiatry. Niezrażony tym niepowodzeniem Gruszczyński. biorąc rozbrat w 1991r. z PZPR.. natychmiast zrobił wszystko, by objąć inną społecznie ważną rolę - drugą kadencję piastuje funkcję Przewodniczącego Oddziału Łódzkiego PTP w łodzi.

Były Szef Oddziału WSW w, Łodzi płk mgr Jerzy Wiluś, ostatni tajny chlebodawca Naczelnego Psychiatry LWP. aktualnie szef jednego z Oddziałów Szefostwa Wojskowych Służb Informacyjnych w Warszawie odpowiedzialny za zniszczenie materiałów archiwalnych krypt. "Szczer'biec" nie przyszedł na pogrzeb płk. prof. Zdzisława Rydzyńskiego. Widocznie uznał, iż "murzyn zrobił swoje i murzyn może odejść". Ustawa o zasobach archiwalnych DzU z 14 lipca 1983r nr.38 poz.I73 art.52 ust.I mówi, iż "kto posiadając szczególny obowiązek ochrony materiałów archiwalnych uszkadza je lub niszczy podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Łódź, dnia 9 luty 1996 r.

Opracował

mgr inż. Michał Jarzyński

bibliografia:

1/ akta - Sąd Okręgowy w Łodzi

II Wydział Cywilny sygn.:II C 1815/94

2/ akta - Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Łodzi

sygn.: Pg.Śl.4/94

3/ akta IPN w Łodzi

sygn.: S 33/05/Zk


Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Jerzy Wiluś nie pojechał również na pogrzeb swojego ojca, chociaż miał bardzo blisko z Łodzi do Sieradza.
Nie pojechał, ponieważ - w jego mniemaniu - by go to deklasowało. Jego ojciec pił, a on był wówczas szefem WSW w Łodzi.......Miarą człowieczeństwa jest min. stosunek do zmarłych!!!

Napisał Aleksander, dzień 08/26/2010 o 13:16

W Instytucie Higieny Psychicznej WAM w Łodzi w latach 70 tych prowadzone były eksperymenty z halucynogennym grzybem psylocybiną. Badania te prowadzone były bezprawnie. Psylocybina nie była na liście leków zarejestrowanych przez Ministerstwo Zdrowia. I to jeden aspekt sprawy. Gorszym aspektem jest to, iż do prób z psylocybiną wykorzystywano małe autystyczne dzieci z patologicznych rodzin. W badaniach prowadzonych pod kierownictwem Komendanta IHP WAM w Łodzi profesora Zdzisława Rydzyńskiego aktywnie uczestniczyła profesor z Łodzi Jolanta Rabe-Jabłońska. Badania te budziły moralny opór niektórych z pracowników. Psychiatra Lech Wiercioch, który protestował przeciwko tym badaniom został usunięty z kliniki. Dzieci poddawane tym badaniom cierpiały do granic możliwości. Wymiotowały, miały omamy, zaburzenia równowagi etc. Ich nieszczęściem poza tym, iż były chore /autyzm/ i nie miał ich kto obronić /patologiczni rodzice/ był fakt, iż trafiły na 'naukowców'.

Napisał Aleksander, dzień 09/14/2010 o 06:46

Panie Aleksandrze, mniemam, że zna Pan Pana Jerzego doskonale. Przeinacza Pan jednak, gdyż doskonale Pamiętam obecność Pana Jerzego na pogrzebie swojego ojca. Nie wypada rozmijać się z prawdą...

Napisał Michał, dzień 02/16/2011 o 15:18

Szanowny Pan senator Jan Rulewski

Zwracam się z uprzejmą prośbą o zgodę na upublicznienie przesłanego mi przez Pana w 1996 r. tekstu dotyczącego stosowania w wojsku psychiatrii represyjnej. Tekst ten-moim zdaniem-z uwagi na ten istotny problem zawiera dużą wartość dokumentalną, historyczną, heurystyczną. Jest prawdą o przeszłości nieznaną szerszemu odbiorcy. Znane mi są przypadki zamykania ust poszkodowanym osobom w sposób wyrafinowany przez władzę /zarówno tę dawną jak i dzisiejszą pod tym względem nic się nie zmieniło/ poprzez włączanie tych osób w system. Osoby te jak na przykład mjr. J.D. , któremu przypisano w 1989 r. osobowość nieprawidłową, po zatrudnieniu go w Łodzi na stanowisku szefa Oddziału cudzoziemców Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi wezwani na świadka w procesie zapominali o wyrządzonych im krzywdach. Przypomnę, iż mjr. J.D. został w 1989 r. zwolniony z Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, gdzie pracował jako oficer polityczny, bezpośrednio po fakcie dostarczenia przez ówczesnego szefa WSW w Łodzi ppłk. Jerzego Wilusia ówczesnemu Komendantowi WAM w Łodzi gen. Władysławowi Tkaczewskiemu zdjęć przedstawiających praktyki religijne mjr. J.D. w Kościele Baptystów w Łodzi wraz z notatką żądającą jego eliminacji z wojska. Osobiście widziałem tę notatkę u zastępcy szefa WSW w Łodzi mjr. Czesława Wojtkuna. W następstwie tego zdarzenia mjr. J.D. trafił do kliniki psychiatrycznej WAM w Łodzi, gdzie prowadzący go lekarz psychiatra płk. Wojciech Gruszczyński, ściśle współpracujący nie tylko w tej sprawie z szefem WSW w Łodzi ppłk. Jerzym Wilusiem, rozpoznał u D. osobowość nieprawidłową, co następnie stało się pretekstem do zwolnienia go z wojska oficjalnie na stan zdrowia, a de facto za przekonania religijne. Nadmieniam, iż nie mam nic przeciwko gratyfikacji osoby poszkodowanej przez psychiatrię wojskową, lecz niech to będzie dokonane w sposób cywilizowany, otwarty i zgodny z prawem, a nie po cichu na zasadzie jakieś tajnej umowy pomiędzy poszkodowanym i władzą /w rachubę wchodzi kwestia szantażu tak zmanipulowaną osobą/ . Poza aspektem prawnym pozostaje otwarty aspekt moralny : jak tak można zrobić z człowiekiem tj. złamać mu sumienie religijne, a później wykorzystać go do dalszej pracy mając na niego bicz w postaci jego sfabrykowanej przeszłości zdrowotnej.Takich przypadków było więcej. Nie wszyscy poszli na współpracę. Znam przypadek ppłk. pilota Zdzisława Konarzewskiego, który został częściowo zgratyfikowany poprzez mianowanie go na wyższy stopień oficerski, co nie przeszkodziło mu, żeby powstać i walczyć o rehabilitację psychiatryczną. Pomimo tego, iż jest prawnikiem, jako mało która osoba z tego środowiska posiada wszystkie aplikacje prawnicze. do dzisiaj nie został zrehabilitowany. Jego bezsensowna walka z wymiarem sprawiedliwości by ten organ powołany w końcu po to by ludziom pomagać, a nie szkodzić, zakończyła się porażką. Tak być nie może. Chyba ktoś za to odpowiada.
Z myślą, iż leży Panu na sercu kwestia wyjaśnienia prawdy na temat stosowania w wojsku psychiatrii represyjnej przez którą Pan sam został poszkodowany proszę o zgodę na publikację Pana pisma przesłanego do mnie w dniu 8 lipca 1996 r. Brak odpowiedzi w ciągu tygodnia będę traktować jako zgodę na publikację.

Moje autorskie motto: Odwaga i prawda zbliża do celu, a lęk i kłamstwo oddala.

Z poważaniem Michał Jarzyński

Łódź dnia 29 kwietnia 2011 r.

Napisał detektywmichajarzynski, dzień 04/29/2011 o 05:38

W odpowiedzi detektywowi.
30 Kwiecień 2011 poliszynel

Wbrew pozorom odwaga i prawda niekoniecznie musi zbliżać do celu. Wszystko zależy od tego, co jest celem. W dzisiejszym świecie celem najbardziej wpływowego gangu banksterów i Mędrców Syjonu jest zniewolenie globu, depopulacja i podstępne przerobienie kłamstw na prawdy objawione. Smutne jest to, że zapotrzebowanie na prawdę jest znikome. Miliony w Polsce wolą być karmione kłamstwami i upajają się nimi jak narkotykami. Prawda jest pogardzana i zwalczana.

Taki prof. Dudek (którego trudno mi uznać za osobę poważną) cytuje prawicowego oszołoma Ziemkiewicza i jego określenie Polactwo.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/polskiej-demokracji-nie-zagraza-kaczynski-tylko-po,1,4257116,wiadomosc.html

Otóż według Ziemkiewicza i Dudka Polactwo to ludzie, którzy zrezygnowali z aktywnego udziału w polityce. A przecież, mówiąc ściślej, zrezygnowali oni jedynie z udziału w załganej polityce i fasadowej demokracji. A więc ludzi rozsądnych, którzy nie zamierzają wybierać między kiłą a rzeżączką, między dżumą a tyfusem, którzy nie chcą być bezmyślnym bydłem wyborczym agenturalnych mafii politycznych Ziemkiewicz i Dudek nazywają Polactwem. A prawda jest taka, że że jest dokładnie na odwrót  to odmóżdżone bydło wyborcze bandy czworga  POPiS/SLD/PSL  jest polactfem.

Na polu walki odwaga kończy się najczęściej tym, że najodważniejsi giną na pierwszej linii frontu. Owocami zwycięstwa rozkoszują się ci mniej odważni i dekownicy. Prawda zaś, jeśli nie ma na nią społecznego zapotrzebowania, jest zwalczana. Okrzyk król jest nagi wywołuje wściekłość zarówno wśród odmóżdżonych (obnaża ich głupotę), wśród tchórzy i udawaczy (bo ich demaskuje) i u karierowiczów-wazeliniarzy.

Czy w Polsce jest zapotrzebowanie na prawdę?

Połowa Polaków nie interesuje się polityką, bo zrozumiała własną bezsilność jak i fikcję demokracji. Dla nich nie ma potrzeby pisać, bo oni i tak nie czytają niczego, co ma związek z załganą polityką. Druga połowa jest do tego stopnia zaczadzona i odmóżdżona, że zwalcza obnażającą ich idoli  agentów obcych interesów  publicystykę. Dla nich okupacja Afganistanu jest misją pokojową, a utrzymujący obóz koncentracyjny Guantanamo Duży Usrael to wolny świat. Dla takich właśnie rzesz polactfa jestem osobą pomyloną i chorą psychicznie.

W dzisiejszym świecie sukces można odnieść przede wszystkim przez merdanie ogonem przed potężnymi tego świata. Można przy tym nawet udawać demaskatora. Można demaskować małe oszustwa, dokonywane przez płotki, aby odwracać uwagę od większych oszustw będących dziełem rekinów. Można kokietować te czy inne środowiska szukając szerokiej rzeszy czytelników.

Można też pisać brutalną prawdę, bez upiększeń, bez eufemizmów i walić nią prosto w oczy i zaczadzonym, i agentom, i ich mocodawcom.

Efekt jest jednak taki, że prędzej czy później wpadnie się pod miażdżące koło historii.

Ustępowanie przed brutalną siłą, w sytuacji gdy nie ma się cienia szansy na stosowanie zasad fairplai ze strony przeciwnika niekoniecznie jest tchórzostwem. Głową muru się nie przebije.

Ponadto, gdyby chodziło jedynie o moje bezpieczeństwo  nie zastanawiałbym się ani chwili. Decyzję podjąłem już dawno  nie dam się zachipować, nie będę posłusznym egzemplarzem ludkiego roboczego bydła. Jednak nie mam prawa narażać na bandycką zemstę za moją publicystykę innych osób. Nie jestem panem ich życia i śmierci.

Inna rzecz, że już dawno zrozumiałem, iż pisaniem w mikroskopijnej niszy internetowej świata się nie zmieni. Mrówka, a nawet grupka mrówek, nie zatrzyma lawiny.

Przenikliwe myślenie może być darem, może być przekleństwem. Wolnomyśliciele we wszystkich epokach byli na cenzurowanym i rzadko umierali śmiercią naturalną, ze starości.

Nieliczna grupka ludzi, którzy utożsamiali się z tym, co pisałem, nie da się już oszukać i nie zabłądzi  nawet beze mnie. Cała reszta chce być oszukiwana i okłamywana. Chce żyć w matrixie. Pisanie dla nich, to strata czasu i marnowanie daru przenikliwego myślenia. Pereł nie sypie się przed wieprze.

Jedyne, co moja publicystyka przyniosła, to powiększyła jeszcze polaryzację pomiędzy myślącymi a odmóżdżonymi. Zamiast większego zrozumienia i łagodzenia konfliktów wywoływały moje teksty zwiększoną napastliwość chasbary i obnażanego, bezmózgowego polactfa.

Zresztą, nawet uważający się za niezależnych blogierzy i publicystyści zwalczali mnie jako agenta  to ruskiego, to niemieckiego. Na koniec, nawet po naszej stronie barykady zacząłem być traktowany jako podejrzany wichrzyciel, wróg wiary, kościoła i ojczyzny, czy agent atomowego lobby.

Tak więc odwaga i prawda nie zawsze zbliża do celu. Często, zbyt często niestety, jest wręcz przeciwnie.

Poliszynel

ps. jutro miliony polactfa będzie świętowało beatyfikację JP 2. Choć o ileż lepiej byłoby dla Polski, gdyby duch święty nie wysłuchał jego modlitwy i nie odmienił oblicza tej ziemi.

Przy czym idę o zakład, że niedługo zostanie zgłoszona kandydatura (p)rezydenta Kalksteina na kolejnego błogosławionego. Zakładam się też, że i w jego przypadku KK znajdzie potwierdzone cudowne uleczenie.

Jak to jest u katolików ?

- Kto szuka, ten znajdzie&

/źródło: Vademecum Poliszynela/ przedruk

Napisał Aleksander, dzień 05/01/2011 o 16:32

Zgodnie z wiedzą psychiatryczną i psychologiczną psychopatą /osobą o nieprawidłowej osobowości / jest się od urodzenia aż do śmierci. zob. Podstawy psychiatrii pod red. S.Cwynara i M.Jarosza. Z treści artykułów wynika, iż Michał Jarzyński był oficerem. W 1970 r. został przyjęty do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu na studia wojskowe. Wraz z generałem Mieczysławem Cieniuchem /obecnym Szefem Sztabu Generalnego WP/ zdał z wyróżnieniem egzamin na te studia oraz musiał przejść psychologiczne testy osobowościowe dopuszczające do egzaminów. Skoro został podchorążym, a następnie oficerem nie ulega wątpliwości, iż przeszedł ten test pomyślnie. Będąc typowany, a następnie pełniąc funkcję oficera kontrwywiadu wojskowego również musiał być poddawany sprawdzianom w zakresie cech osobowości. Gdyby miał jakikolwiek defekt osobowości nigdy nie zostałby oficerem kontrwywiadu i komandosem.. Od 1989 r. jest detektywem, co 3 lata zgodnie z Ustawą o usługach detektywistycznych przechodzi badania psychologiczne.
Wniosek: Abstrahując od faktu, iż Naczelny Psychiatra LWP płk.prof. Zdzisław Rydzyński był agentem służb specjalnych /zobacz: Google: Psychiatria wojskowa-nieznane fakty/ oraz od zaocznego przypisania Michałowi Jarzyńskiemu zaburzeń osobowości, co narusza obowiązujące procedury orzecznicze należy stwierdzić, iż opinia ta urąga wszelkim zasadom wiedzy psychiatrycznej i psychologicznej, gdyż tak jak wspomniałam na początku psychopatą jest się od urodzenia, aż do śmierci.
Napisał wykładowca Magda, dzień 09/23/2010 o 11:28
/źródło: Zmierzch Pułkowników / przedruk

Napisał Aleksander, dzień 05/04/2011 o 08:21

W Rosji w 1991 r. uchwalono ustawę o rehabilitacji psychiatrycznej /inną kwestią pozostaje jej stosowanie/. W Polsce po 1989 r. nic w tym zakresie nie zrobiono. Cześć poszkodowanych zwolnionych z wojska pod pretekstem choroby psychicznej zmarła ze stresu z tym związanego. Część nabawiła się chorób o etiologii psychosomatycznej. Inni z poszkodowanych skuszeni /skruszeni/ przez obecną władzę, nie będąc zrehabilitowana psychicznie, pełni aktualnie funkcję publiczne. Dzieje się to nie na mocy prawa, lecz bezprawnie na zasadzie jakiegoś tajnego porozumienia pomiędzy oprawczą władzą, a ofiarą, Część poszkodowanych jak ja , czy też ppłk. pilot Zdzisław Konarzewski z Warszawy i inni po wyczerpaniu wszystkich środków prawnych pozostawiona została sama sobie z tym niewygodnym dla władzy i nierozwiązanym do dzisiaj problemem. Przy okazji okazało się bezsensownym faktem i aktem dochodzie na drodze prokuratorskiej, sądowej praw człowieka w Polsce. Czuję się prześladowany zarówno przez byłą jak i obecną władzę.

Napisał detektywmichaljarzynski, dzień 05/04/2011 o 09:43

ZOBACZ 3 LIST PANA STANISŁAWA DRONICZA [detektywmichaljarzynski.pl]

Napisał Michał Jarzyński, Strona domowa tutaj dzień 05/07/2011 o 11:04

ZOBACZ 2 LIST PANA STANISŁAWA DRONICZA [detektywmichaljarzynski.pl]

Napisał Michał Jarzyński, Strona domowa tutaj dzień 05/07/2011 o 11:07

ZOBACZ 1 LIST PANA STANISŁAWA DRONICZA [detektywmichaljarzynski.pl]

Napisał Michał Jarzyński, Strona domowa tutaj dzień 05/07/2011 o 11:23

PS.
Stanisław Dronicz (ur. 11 maja 1932 w Wilnie)  pułkownik Wojska Polskiego, redaktor pism niezależnych, działacz opozycyjny w PRL, autor licznych publikacji z zakresu wojskowości, wykładowca akademicki.
W latach 1950-53 uczę­szczał do Oficerskiej Szkoły Inżynierii we Wrocławiu, a w latach 1958-62 studiował na Wy­dziale Inżynierii i Geodezji Wojskowej Akademii Technicznej. Następnie służył w Szefostwie Wojsk Inżynieryjnych Kor­pusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (1963-1966) i w Szefostwie Wojsk Inżynieryj­nych Ministerstwa Obrony Narodowej (1966-74). W latach 1977-80 wykładał w Akademii Sztabu Generalnego w Rembertowie. W 1980 r. został zastępcą komendanta Ośrodka Szkole­nia Specjalistów Wojsk Inżynieryjnych w Ełku. Mimo kariery w wojsku nigdy nie był członkiem PZPR.
Wczesną jesie­nią 1981 r., w czasie przysięgi słuchaczy Szkoły Podchorążych Rezerwy w Eł­ku, świadomie opuścił zdanie roty o braterskim przymierzu z Armią Radziecką. Nie został za to bezpośrednio ukarany (władze obawiały się nagłośnienia 'kryzysu przysięgowego'), ale wywierano na niego naciski, aby dobrowolnie odszedł z wojska. Kilka miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego na swoją prośbę został przeniesiony do rezerwy. Od 1982 r. zastępca dyrektora ds. technicz­nych w Zarządzie Ruchu Lotniczego i Lotnisk Komunikacyjnych na Okęciu.
Od 1982 r. do 1985 r. był autorem stałej rubryki w podziemnym piśmie KOS zatytułowanej Oczyma żołnierzy', gdzie pisał pod pseudonimem Wallenrod lub W. W latach 1982-1984 był także redaktorem niezależnego pisma Reduta adresowanego do żołnierzy. Publikował w nim pod pseudonimem Konrad lub K.
13 kwietnia 1985 r. został aresztowa­ny. Śledztwo przeciwko niemu prowadziła Wojskowa Służba Wewnętrzna. Osadzono go w areszcie śledczym na Mokotowie i odizolowano od świata zewnętrznego (dopiero po roku dostał zgodę na widzenie z żoną). Równocześnie został zdegradowany do stopnia szeregowca. W więziennej celi poznał m.in. Adama Hodysza i Leszka Moczulskiego. 12 września 1986 r. na mocy amnestii postępowanie karne przeciwko niemu umorzono i wypuszczono go na wolność.
Mimo, że po wyjściu na wolność nie mógł znaleźć pracy i nie miał środków do życia (w wyniku degradacji utracił emeryturę wojskową) kontynuował działalność opozycyjną. Jeszcze w 1986 r. wstąpił do Konfederacji Polski Niepodległej i wszedł w skład Rady Politycznej. W latach 1988-1992 był redaktorem niezależnego pisma Honor i Ojczyzna. W 1988 r. został szefem Sztabu Komendy Głównej Związku Strze­leckiego Strzelec', reaktywowanego przez KPN.
Od 1987 r. pracował w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Techniki Geologicznej w Warszawie. W roku 1989 wrócił do służby czynnej w wojsku. W latach 1992-2002 był doradcą Ministra Obrony Narodowej.
W 1999 r. Stanisław Dronicz został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
(źródło: wikipedia)

Napisał Michał Jarzyński, Strona domowa tutaj dzień 05/07/2011 o 11:31

Stała się rzecz straszna bym powiedział haniebna. Zdzisław Rydzyński rządzi za grobu,
o czym świadczy ten materiał.
Zwracam się do burmistrza Głowna Pana Janeczka słowami jednego z komentatorów o nicku Dziadek:
Panie Janeczek do czegoś pan dopuścił? Boże ty to widzisz i nie grzmisz...

http://www.e-glowno.pl/component/k2/item/2023-profesor-zdzis%C5%82aw-rydzy%C5%84ski.html

http://www.youtube.com/watch?v=J6mMMgY4aB0

Napisał detektywjarzynski, dzień 07/27/2013 o 09:22

Kuriozum na skalę światową, a przy tym niesamowity tupet , urągająca człowieczeństwu niespotykana bezczelność oraz poczucie bezkarności. !!!

Dzieci PRL owskich wojskowych oprawców domagają się od swoich ofiar przeprosin oraz pieniężnego zadośćuczynienia od ofiar ich ojców przy tym dręcząc i strasząc te ofiary sądem.

W dniu 30 maja 2014 r. dostałem od Konrada Rydzyńskiego syna byłego Naczelnego Psychiatry LWP Zdzisława Rydzyńskiego mojego oprawcy pismo z kancelarii adwokackiej domagające się zaprzestania naruszeń dóbr osobistych poprzez

po pierwsze : usunięcie ze strony internetowej

http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141

w całości artykułu o tytule Psychiatria Wojskowa nieznane fakty' naruszające dobro osobiste , w postaci czci osoby zmarłej płk. prof. dr hab.med. Zdzisława Rydzyńskiego poprzez zawarte w jego treści niezgodne z prawdą zapisy dotyczące jego osoby , w tym :&&itd

po drugie : opublikowania stosownych przeprosin:

po trzecie : zapłacenia kwoty 10.000 zł na cel społeczny

Oświadczam , iż nie zamierzam spełnić żadnych żądań Konrada Rydzyńskiego i w tym tonie od ręki odpowiedziałem jego kancelarii. Nie wykluczam wniesienia wobec Konrada Rydzyńskiego powództwa wzajemnego o naruszenie przez niego moich dóbr osobistych oraz innych działań /na obecną chwilę mam już wiele pomysłów/.

W przeszłości za PRL byłem prześladowany przez Naczelnego Psychiatrę LWP profesora Zdzisława Rydzyńskiego. Teraz jak widać -jego syn kontynuuje dzieło swojego ojca, za którym stały służby specjalne. Cóż historia lubi się powtarzać.

Tak na marginesie cieszę się, iż sprawa ta, tak w istocie, łamania przez polskie organy państwowe dawniej i dziś praw człowieka poprzez wykorzystywania psychiatrii dla celów pozaprawnych i pozamedycznych powróci na tapetę. Może przy udziale opinii publicznej, w tym światowej uda się wymusić , by sprawa ta w końcu została wyjaśniona przez polski wymiar sprawiedliwości, który jak dotąd poprzez swoje zaniechanie jest współuczestnikiem w tej zbrodni.

PS. na bieżąco będę informował Was o rozwoju sytuacji w tej sprawie.

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/t1.0-9/10329109_1616265865266297_8263296497561361312_n.jpg[b][/b][u][/u]

Napisał detektywjarzynski, dzień 06/02/2014 o 18:12

Apel do mieszkańców Głowna
w tym szczególnie do tych oburzonych faktem nadania w dniu 11 listopada 2012 r. w Święto Odzyskania Niepodległości przez Radę Miejską w Głownie pośmiertnego tytułu  Zasłużony dla Miasta Głowna  profesorowi Zdzisławowi Rydzyńskiemu.


W związku skierowanym wobec mnie przez Konrada Rydzyńskiego- dyrektora Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, pismem przedprocesowym wzywającym mnie do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych jego śp. ojca Zdzisława Rydzyńskiego - Naczelnego Psychiatry LWP , w tym kierującym wobec mnie żądanie o zapłatę kwoty 10.000 zł na cel społeczny  tj. na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Miasta Głowna niniejszym informuję , iż z treści uzasadnienia tego wezwania wynika, iż może on również mieć podobne żądania wobec mieszkańców Głowna , w tym szczególnie wobec tych , którzy demonstrowali swe oburzenie w związku z nadaniem Zdzisławowi Rydzyńskiemu zaszczytnego tytułu Zasłużony dla Miasta Głowna

O powyższym świadczy następujący fragment skierowanego do mnie wezwania cytuje :  Dodatkowo w związku z artykułem zamieszczonym na portalu internetowy eglowno w dniu 11 listopada 2012 r. dotyczącym relacji z ceremonii obchodów Święta Odzyskania Niepodległości i nadania przez Radę Miejską w Głownie Pośmiertnego tytułu Zasłużony dla Miasta GŁowna profesorowi Zdzisławowi Rydzyńskiemu  w komentarzach pod tym artykułem przywołana została treść nieprawdziwych informacji zawartych w opracowaniu Psychiatria Wojskowa  Nieznane Fakty. Tym samym w sposób oczywisty doszło do naruszenia dóbr osobistych osobistych rozumieniu art. 23 k.c. w postaci czci osoby zmarłej.

W związku z powyższym wszystkich związanych z tą sprawą mieszkańców Głowna zapewniam , iż informacje zawarte w artykule Psychiatria Wojskowa Nieznane Fakty http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141, są jak najbardziej wiarygodne i autentyczne. Dodatkowo informuję, iż przywołany artykuł Psychiatria Wojskowa  Nieznane Fakty jest dosłownym odzwierciedleniem informacji z przeglądu i analizy kilku tomów tajnych akt profesora Zdzisława Rydzyńskiego występującego w kontaktach z organami bezpieczeństwa wojskowego pod pseudonimem Szczerbiec . Informacja ta znajduje się w dziesiątkach prowadzonych przeze mnie w ciągu 20 lat ,w okresie od 1990  2010 roku, spraw karnych , cywilnych, administracyjnych, wojskowych sądowych jak również prokuratorskich, w tym w IPN . Co istotne materiały te znajdujące się w tajnych aktach profesora Zdzisława Rydzyńskiego nie ja pisałem , lecz moi poprzednicy /już nie żyją/ oraz osobiście pisał je profesor Zdzisław Rydzyński w formie meldunków /też nie żyje/ .


Dodatkowo nadmieniam, iż informacja ta wykorzystywana wielokrotnie przez sądy i prokuratury jako dowód w sprawie nigdy nie została zakwestionowana pod względem jej wiarygodności i prawdziwości przez żaden z tych organów, co czyni żądanie Konrada Rydzyńskiego całkowicie bezpodstawnym i skierowanym do mnie w złej intencji , by mnie powtórnie negatywnie wiktymizować , dręczyć i zastraszać sądem. Piszę o tym , by mieszkańcy Głowna tak jak ja prześladowani w związku z tą sprawą przez Konrada Rydzyńskiego mieli świadomość tych podanych przeze mnie faktów i tego , iż w każdej chwili, w przypadku zaistnienia takiej sytuacji, mogli liczyć na moją pomoc i wsparcie.


Jednocześnie proszę mieszkańców Głowna o podanie mi, czy ten dobroczyńca moim kosztem /przywołane wcześniej żądanie 10.000 zł ode mnie na cele społeczne/ kiedykolwiek wpłacił dla miasta Głowna jakąkolwiek darowiznę od siebie prywatnie. Z tego co mi wiadomo nie należy on do najbiedniejszych http://www.medexpress.pl/lekarz/ile-powinien-zarabiac-szef-instytutu/7287/

Łódź dnia 2 czerwca 2014 r. detektyw Michał Jarzyński

http://www.eglowno.pl/gowno/item/2023-profesor-zdzis%C5%82aw-rydzy%C5%84ski.html

https://www.youtube.com/watch?v=J6mMMgY4aB0

http://www.eglowno.pl/component/k2/item/2029-o%C5%9Bwiadczenie-burmistrza-w-sprawie-p%C5%82k-prof-zdzis%C5%82awa-rydzy%C5%84skiego.html

Napisał detektywjarzynski, dzień 06/02/2014 o 18:24

Na jednym z portali komandosów ukazała się lakoniczna informacja, iż żona generała Wojciecha Jaruzelskiego była córką podoficera Wehrmachtu . Uzupełniłem ją swoim komentarzem :

Jedynym świadkiem ,który o tym wiedział był kolega z plutonu Jaruzelskiego z podchorążówki z Riazania , a mianowicie późniejszy generał Leon Dubicki. Generał Jaruzelski, by pozbyć się niewygodnego świadka swojego kolegi  za pośrednictwem WSW w Łodzi i pozostającego na ich kontakcie Naczelnego Psychiatry LWP profesora Zdzisława Rydzyńskiego występującego pod pseudonimem Szczerbiec z Instytutu Higieny Psychicznej WAM w Łodzi spowodował, iż u generała rozpoznano psychopatię /nieprawidłową osobowość/ uzyskując za jednym zamachem dwie korzyści . Poprzez zrobienie z generała Leona Dębickiego wariata po pierwsze podważono jego wiarygodność ; po drugie tą drogą pod pozorem choroby psychicznej zwolniono go z wojska. Pisał o tym w swoim czasie redaktor, reżyser Jerzy Morawski w tygodniku Życie w artykule, w dwóch częściach pt. Tajemnice generała Leona Dubickiego. W artykule tym nie ma jednak jeszcze wzmianki o teściu Jaruzelskiego żołnierzu Wehrmachtu. Wiem o tym bezpośrednio od redaktora Morawskiego, który mi o tym jako koledze w zaufaniu powiedział.

Naczelny Psychiatra LWP profesor Zdzisław Rydzyński przyjmując do swojej kliniki generała Leona Dubickiego oszukał go W czasie jego tam pobytu , udając przed nim oddanego pracy lekarza, jednocześnie za jego plecami o wszystkim co się dzieje z generałem Dubickim i o prowadzonych z nim rozmowach raportował do WSW. Przy opuszczaniu kliniki przez generała Dubickiego profesor Rydzyński czule się z nim żegnał , jednocześnie poza jego plecami przesłał do MON , a konkretnie do Wojskowej Komisji Lekarskiej w Warszawie na niego wyrok , w postaci orzeczenia psychiatrycznego robiący z niego wariata, co dyskwalifikowało go z wojska. O wszystkim na bieżąco wiedział generał Jaruzelski. Zresztą całe przedsięwzięcie związane z generałem Dubickim było realizowane przez Naczelnego Psychiatrę LWP Zdzisława Rydzyńskiego za pośrednictwem WSW, które nim tajnie kierowało jako agentem o pseudonimie Szczerbiec.

Po podstępnym zwolnieniu go z wojska generał Leon Dubicki poddał się niezależnemu badaniu u znanego psychologa od badań nad osobowością człowieka., profesora Janusza Rejkowskiego, który nie stwierdził u niego psychopatii rozpoznanej przez agenta Szczerbiec, lecz to niczego nie zmieniło . Nie przywrócono go do służby w wojsku . Zdesperowany generał Leon Dubicki w stanie wojennym wyjechał do Niemiec. Po wyjeździe w stanie wojennym do Niemiec generał Dubicki został zamordowany poprzez swoją kochankę podstawioną mu tam przez służby specjalne.

Generał Wojciech Jaruzelski poza przekazaniem nas w 1989 r w łapska międzynarodowej lichwy, czego opłakane skutki widzimy z każdym następnym dniem coraz to gorsze ma jak widać- jeszcze wiele innych spraw na swoim sumieniu, w tym bardzo ważną i dotąd nie wyjaśnioną przez system sprawiedliwości , a wręcz przez ten system kamuflowaną i ukrywaną kwestię łamania praw człowieka w Polsce poprzez wykorzystania psychiatrii wojskowej w Polsce do celów pozaprawnych, pozamedycznych z krzywdą dla wielu osób. Wśród poszkodowanych poza wspomnianym wyżej generałem Leonem Dubickim jest wiele jeszcze innych osób jak na przykład ppłk. pilot, adwokat z Warszawy Zdzisław Konarzewski i ja.

Napisał detektywjarzynski, dzień 06/02/2014 o 19:47

 1  2  3  Następna strona >
Strona 1 z 3 ( 44 Komentarze )

Dodaj swój komentarz do tego artykułu...Psychiatria Wojskowa ...

Wpisz swój komentarz poniżej.

(wymagane)

(wymagane)

Twój e-mail nie będzie wyświetlany na stronie - to informacja dla administratora

(opcjonalne)

For more BBCode info:  [Click here]

Supported BBCode

[b]bolded text[/b]
[i]italicized text[/i]
[u]underlined text[/u]
[s]striked text[/s]
[sub]subscripts text[/sub]
[sup]superscripts text[/sup]
[center]center text[/center]
[hr] To draw a line
[url]http://ongetc.com[/url]
To quote:[quote]quoted text[/quote]
[code]monospaced text[/code]
To change text size: [size=9]Your Text[/size]
To change text color: [color=red]Red Text[/color]
or [color=#FF0000]Red Text[/color]
(Can use many different color names or hex codes.)




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Copyright © Biuro Detektywistyczne Aleksander Michal Jarzynski>

 Design by
PanMedia Wszelkie prawa zastrzeżone
Statystyka generowana przez PanMedia